Coś na ząb

    ,,…czyli coś, czego twoja laska nigdy nie spróbuje,,.

STULETNIE JAJO – KAMBODŻA
BALUT – KAMBODŻA
ROPUCHA, LARWY, SKRZEK – LAOS
THIT CHO – PIES W WIETNAMIE
WĄŻ – WIETNAM
OWOCE MORZA – WIETNAM
TARANTULA, SZARAŃCZA, PTASZKI Z GRILLA – TAJLANDIA
WIELBŁĄD – MAROKO
GŁOWA BARANA – MAROKO
GULASZ Z IGUANY, CURACAO, KARAIBY
CUY – ŚWINKA MORSKA, PERU
LARWY – MEKSYK
RENIFER – FINLANDIA
ŻABY – FRANCJA
ŚLIMAKI – FRANCJA


AZJA


STULETNIE JAJO – KAMBODŻA

Jajko serwowane jest jako zimna przekąska. W wielu krajach Azjatyckich uważane jest za prawdziwy rarytas!

Proces przygotowania stuletnich jaj rozpoczyna się od włożenia jajek do blaszanego naczynia wypełnionego roztworem przygotowanym z gliny, niegaszonego wapna, soli, herbaty, łusek ryżowych i wody. Pojemnik z jajami jest szczelnie zamykany i odstawiany na okres około stu dni. W tym czasie dochodzi w nim do procesu gaszenia wapna, podczas którego jajka nagrzewają się, a następnie stygną. Twarda, hermetyczna skorupa, która oblepia jajko, zabezpiecza je przed zepsuciem. Po całym procesie białko robi się brązowe lub czarne i nabiera galaretowatej konsystencji, żółtko natomiast nabiera barwy brązowozielonej. Tak przygotowane jajka podaje się jako zimną zakąskę z sosem sojowym, octem winnym lub imbirem.
Nazwa stuletnie jaja pochodzi z faktu, że ich prawdziwy koneser, podobnie jak koneser win, przechowuje je nieraz po kilka, kilkanaście, a nawet więcej lat, uznając, że im starsze, tym są smaczniejsze.
Jajka te używane są również w chińskiej medycynie jako dieta dla chorych. Wtedy ich przygotowanie trwa krócej, a wrzuca się je do słonej wody wymieszanej z gliną i sadzą.
Smakuje podobnie jak wygląda – okropnie!






BALUT, JAJKO NIESPODZIANKA – KAMBODŻA

Balut jest potrawą wielu kuchni azjatyckich. Rozsmakowują się w nich w Wietnamie, Kambodży, na Filipinach.
Zazwyczaj ma postać gotowanego jajka kaczego (rzadziej kurzego) wewnątrz którego znajduje się w pełni uformowany zarodek, który spożywa się w całości. Z dziobem, piórkami.
Okres inkubacji jest różny w poszczególnych krajach, jednak Wietnamczycy inkubują je najdłużej – nawet do 21 dni.
W lokalnych kuchniach balut uznawany jest za przysmak, i zazwyczaj jaja rozprowadzane są przez ulicznych sprzedawców, którzy przechowują je w w kubełkach z gorącym piaskiem.
Kiedy na obrzeżach Sieam Reap w Kambodży z jednego z takich właśnie kubeł wyciągnęłam zupełnie zwyczajnie wyglądające jajko, poczciwa staruszka przecząco pokręciła głową. Nie, nie, powtarzała. Ale ja chcę spróbować , nalegałam ponownie wyciągając jajko z kubła. Przekomarzałyśmy się tak przez dobre kilka minut, a w tym czasie jajko wędrowało z rąk do rąk. Ja wyciągałam je z kubła, a starowinka dosłownie wyszarpywała mi je z dłoni. Poirytowana wezwała posiłki w osobie dukającego po angielsku wnuczka. To jajko to nie dla was, nie dla turystów, wy nie polubicie. Ale ja chcę, nalegałam. Sprzedawcy w końcu dali za wygraną. Nawet nie zauważyłam, kiedy wokół nas zebrała się grupka ciekawskich tubylców. Rozejrzałam się po wgapionych we mnie smagłych twarzach, i zbiłam skorupkę.
Nic się nie rozlało, zajrzałam więc do środka. Mała główka, dzióbek, piórka. Jezu pomyślałam…
Wyszczerzyłam zęby w najsztuczniejszym uśmiechu świata, który kierowałam do bacznie obserwującej mnie staruszki. Z jej twarzy nie schodził szyderczy uśmieszek. Wezbrałam się w sobie i zatopiłam zęby … w embrionie, powstrzymując przy tym odruch wymiotny.
Smak pozytywnie mnie zaskoczył. Balut jest zjadliwy, a nawet zwyczajnie…smaczny, przypomina delikatne, ugotowane na wodzie mięsko kurczaka.
Jego jedyną i zasadniczą wadę stanowi upiorny wygląd. Dla niektórych, nie do … ugryzienia.










ROPUCHA, LARWY, SKRZEK – LAOS

W Laosie, klejący ryż (sticky rice) serwowany jest zarówno na słodko, np. z kawałkiem dojrzałego mango, bądź na ostro- z grillowaną ropuchą…

Na targu w północnym Laosie sprzedawcy oprócz mięsa i podrobów z bawoła oferują gotowe do spożycia ugotowane kokony z larwą w środku, ropuchę oraz wiewiórkę z grilla, plastry miodu z larwami pszczół, żywe żabki przywiązane do bambusowych patyczków – gotowe do usmażenia i spożycia w całości (po uprzednim usunięciu wnętrzności), kijanki które zawija się w liście bananowca i gotuje na parze oraz ptaszki, które ze względu na mikre rozmiary również spożywane są w całości- z kośćmi i dzióbkiem. A przy kolacji zakrapianej Lao laon- laotańską ryżową whiskey najlepiej jako przekąska sprawdza się grillowana jaszczurka.












THIT CHO – PIES W WIETNAMIE

Jedzenie potraw z psów, to licząca wiele tysięcy lat chińska tradycja. Mięso z psa powinno się spożywać jedynie w ostatnich dniach miesiąca. To przynosi szczęście.
Psa w sosie czosnkowym i z cebulą poproszę!.

Wbrew pozorom w Wietnamie nie jest łatwo zjeść … psa.
Przekonanie, że psie mięso, je tam równie dostępne jak np. wieprzowina w Europie jest błędne.
Na rozkaz władz , restauracje gdzie serwuje się psie mięso zostały przeniesione na obrzeża miast. Ich lokalizacja znana jest jedynie tubylcom.Rząd wietnamski niechętnie pokazuje światu, że wietnamczycy wciąż zjadają psy, dlatego przeciętnemu turyście nie uda się tam trafić.
Wietnamczycy niezmiernie cenią sobie psie mięso. Ma ono wpływać pozytywnie na witalność, a spożywane pod koniec miesiaca chroni przed nieszczęściem. Zazwyczaj w restauracjach podawane są potrawy ze specjalnie hodowanych psów (nikt nie czyha na zwierzę przyczajony w zaułku z tasakiem w ręku), chociaż znane są przypadki, kiedy właściciele psa zwyczajnie oddają go do żeżni.
W Wietnamie rocznie zjadanych jest około pięciu milionów psów. Najpierw zwierzęciu podcina się gardło – by upuścić krew, a gdy wykrwawi się na śmierć, zanurzane jest w gorącej wodzie, by pozbyć się sierści. Skóra psa jest biała, bądź jasno różowa. By nadać jej ładniejszego, bardziej apetycznego złotawego kolorytu, opala się ją używając trawy cytrynowej. Mięso to, jest wciąż bardzo popularne, przede wszystkim ze względu na tradycję i zabobony. Mięso może być duszone, grillowane, gotowane na parze. Zjadane są również łapki, nerki, uda, opiekana skóra z czaszki. W restauracjach serwowana jest również zupa z psa z dodatkiem bambusa.
Wietnamczycy wierzą, że mięso z psa jest towarem ekskluzywnym, przede wszystkim ze względy na swoją wysoką jakość. Psy nie są specjalnie tuczone, dlatego ich mięso jest bardzo zdrowe.
Jest więc celebrowane i spożywane jedynie na szczególne okazje (np. randka…).
Moja kontrowersyjna decyzja, by spróbować psich przysmaków, być może dla niektórych z was wyda się oburzająca. Ja jednak nie oceniam Wietnamczyków. Spożywanie psiego mięsa to część ich kultury. Kultury, w którą my, nie powinniśmy ingerować.
Dla ciekawych- mięso jest zwyczajnie okropne. Przyrządzane w taki sposób, że ocieka tłuszczem, jest śmierdzące i bardzo słodkie…



WĄŻ – WIETNAM

W dżungli amazońskiej Indianie polują na węże Boa, w Polsce węże hodowane są w terrarium, a w Wietnamie kobra jest dobra na wszystko. Można z niej przyrządzić afrodyzjaki, zupę, wino a nawet maść na opuchliznę. Mięso z węża wpływa korzystnie na potencję.

Położona 12 km od centrum Hanoi wioska Le Mat (zaledwie kilkanaście chałup) znana jest z hodowli węży i rodzinnych restauracji serwujących potrawy z gada. Za 20USD od osoby kucharz przygotowuje wspaniałą ucztę z kobry, którą uprzednio klient wybiera sobie sam. Uczta poprzedzona jest krótką demonstracją, podczas której zaprezentowane są wszystkie walory gada.. Chłop, najzwyczajniej wymachuje jeszcze żywym wężem przed oczyma zdziwionego gościa, namawia do głaskania, przytulania oraz koniecznie do mini sesji fotograficznej. W chwilę później następuje uroczyste upuszczenie krwi (węża, nie turysty). Krew wymieszana zostaje z kroplami wietnamskiej whisky, a następnie taki drink serwowany jest klientom. Co szczęśliwszy delikwent dostaje szota z wkładką, czyli jeszcze bijącym sercem – by mu się w życiu dobrze wiodło. Delikfent zazwyczaj wypluwa całą zawartość kieliszka brudząc śnieżnobiały obrus. Po wnikliwej obserwacji na obrusie, daje się znaleźć kilka podobnych, lekko różowych zaschniętych plam. Reakcje gości bywają więc podobne.
*Taki właśnie shot przypadł Adze. Wyplułą zawartość na stół, a serce wciąż biło podskakując na już nie tak śnieżnobiałym obrusie.
Średnio po kilkunastu minutach oczekiwania następuje degustacja dań. Jest ich zazwyczaj około dziesięciu. Zupa z węża, prażynki, sajgonki, wężowy stroganoff, a nawet kisiel z węża. Co do reszty, to nikt nigdy nie może być pewien. Należy bezzwłocznie konsumować to, co jes akurat serwowane, bez zadawania zbędnych, zazwyczaj (w mniemaniu tubylców) idiotycznych pytań.
Wszystko jest raczej niesmaczne. Mdłe, kleiste – do niczego!









OWOCE MORZA – WIETNAM

Owoce morza-kraby jak namalowane, kolorowe homary. Wietnam ma 3440km lini brzegowej, a co się z tym wiąże przepyszne owoce morza. Krewetki, homary, małże, kraby itd. Najsmaczniej smakują te podane na plaży, gotowane w blaszanych garach wprost na naszych oczach przez miejscową kobietę. Serwowane z sosem czosnkowym i… nożycami do łamania skorupy.








TARANTULA, SZARAŃCZA, PTASZKI Z GRILLA – TAJLANDIA

,,Na przykład konika polnego można podawać zarówno na słodko jak i na ostro. Można go dusić, smażyć w głębokim oleju, suszyć,podawać w formie kandyzowanej, polanego czekoladą lub z cebulką. Ot taka przekąska…,,

Tak oznajmiła wciskająca nam woreczek z szarańczą Pani z jakiejś zapadłej wioski w północnej Tajlandii. Mix mieszanka. W środku znajdowały się usmażone w głębokim oleju świerszcze, koniki polne, larwy i karaluchy. Ekstra dokupujemy tarantulę i skorpiona- w oleju oczywiście.
Odgryzam chrupiący łepek pająka , w geście zadowolenia przewracam oczyma i kupuję jeszcze jedną porcję. Nagle zauważam przypatrującego się mi wysokiego, zbudowanego faceta. Kiedy zabieram się za skorpiona, ten z wyraźnym amerykańskim akcentem pyta, ,,Jezu, ty naprawdę to zjesz?
-tak- odpowiadam.
Matko, to skąd ty jesteś- pyta.
Z Europy jestem, odpowiadam. Facet nie spróbował, jedynie pstrykał zdjęcia, pokaże zapewne znajomym z komentarzem w stylu – czego ci Europejczycy nie zeżrą!
A wszystko było pyszne, szarańcza przyjemnie chrupała w zębach, tarantula była nawet treściwa, larwy smakowały trochę jak wędzony ser, i nawet wszechobecny smak i zapach starego oleju nie przeszkadzał.















AFRYKA


WIELBŁĄD – MAROKO

Na Saharze Zachodniej imprezy rozwodowe organizowane są od stuleci. Nie może wtedy zabraknąć wielbłądziego mięsa.!

Mięso z wielbląda cieszy się dużą popularnością wśród Arabów. Jednak smakosze wybieraj jedynie nogi i garb, chociaż do konsumpcji nadaje sie cała reszta, która może być twarda i łykowata. Mięso w smaku przypomina wołowinę, jest jednak od niej trochę słodsza.




GŁOWA BARANA – MAROKO

Skonsumować można wszystko, oprócz gałek ocznych. Chociaż do odważnych świat należy! Największym rarytasem jest jednak mózg. Gotowany i z dodatkiem przypraw. Odpowiednio przyrządzony jest… smaczny!


AMERYKA POŁUDNIOWA


GULASZ Z IGUANY, CURACAO, KARAIBY

Jednym z popularniejszych dań na Karaibach jest gulasz z tego ślicznego zwierzątka. Po zabiciu, iguana jest patroszona a następnie gotowana w wodzie z przyprawami oraz dużą ilością soli. W smaku, przypomina jak większość egzotycznych specjałów – kurczaka. Bardzo smaczne danie, ale jak w przypadku świnki morskiej, więcej kości niż mięsa, więc potrawa raczej bezsensowna, funkcjonująca na zasadzie homara- więcej roboty i papraniny niż pożytku- konsumpcji.






CUY – ŚWINKA MORSKA, PERU

Świnka morska w Europie leży najczęściej na kolanach właściciela.
Świnka morska w Ameryce Południowej, leży najczęściej na talerzu. Przybrana sałatką z kukurydzy i w sąsiedztwie frytek.

Tradycyjne danie kuchni peruwiańskiej. Najlepsza i najtańszą świnkę podają w Arequipie na Plaza del Armas. Smakuje jak kurczak, ale jest mało treściwa. Dużo kości, mało mięsa. Podana w całości – ze sterczącymi wąsikami, wystającymi ząbkami i ostrymi pazurkami stanowi dość makabryczny widok. Wystarczy jednak przykryć okazały pyszczek chusteczką, zamówić kilka kieliszków wina i już można rozpocząć konsumpcję.





AMERYKA ŚRODKOWA


LARWY – MEKSYK

My smażymy racuchy w oleju, W Meksyku w oleju smażą larwy.

Za jadalne uznaje się ponad 2000 insektów. Kuchnia meksykańska zawiera dania z 200 gatunkiw owadów. O ile szarańcza, cykady czy świerszcze przypominają bardziej chrupiącą przekąskę, tak smażone larwy są naprawdę pożywne i bardzo smaczne. Ja zawsze kupuję dodatkową porcje.


EUROPA


RENIFER – FINLANDIA

Rudolf the rednosed reindeer… renifera zjadłam w Laponi i był bardzo smaczny….


ŻABY – FRANCJA

Żabie udka, francuski przysmak. Przystawka w sam raz dla niejadków. Mało mięsa, za to dużo roboty. Dzisiaj głównym dostwcją tych delicji do Francji jest… Polska i Turcja.


ŚLIMAKI – FRANCJA

Ponownie Francja. Ślimak nawet w ostrym sosie czosnkowym potrafi pozostać bez smaku.Zupełnie nie rozumię popularności jaką cieszy się to dość ryzykowne danie. Ślimaki podaje się na specjalnych talerzykach, zwykle na gorco i należy chwytać je przy pomocy szczypczyków, a do wyjęcia mięsa służy widelec. Do najbardziej pożądanych ślimaków jadalnych nalezą duże winniczki o ozdobnych skorupach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *